Get Adobe Flash player

Strony internetowe szkół

Kalendarz

November 2018
M T W T F S S
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30

Odwiedza nas 22 gości oraz 0 użytkowników.

 Witamy na stronie Podlaskiej Rodziny Szkół im. Jana Pawła II.

 

Artykuły do zamieszczenia na naszej stronie prosimy podsyłać na

adres e-mail: serwis.strony@jp2podlasie.com.pl

Aktualności

ŚWIĘTY JANIE PAWLE - PAMIĘTAMY .......

 Spotkanie modlitewne przy tablicy Patrona - 03-04-2017.

 GALERIA !

 Piszemy Listy:

 

1. Amelia Suchocka

Białystok, 19.03.2017 r.

Święty Janie Pawle II !

 

            Na wstępie chciałabym Ci powiedzieć, że Cię podziwiam. Jestem nastolatką. Wkraczam w dorosłość. Zaczynam rozumieć i staję się świadoma wielu spraw. Dostrzegam, jak wszystko jest trudne. A Ty w moim wieku żyłeś bez matki… I jeszcze umarł Twój brat… Jak przez to przeszedłeś? Musiałeś mieć dobrego ojca. Ale jeszcze lepszego w Niebie… Przeczytałam gdzieś, że po śmierci mamy Twój tata zaprowadził Cię do kościoła, pokazał obraz Maryi i powiedział, żebyś teraz Ją traktował jak swoją matkę. Ona prawdziwie jest matką, moją także. Wierzę, że to Ona poprowadziła Cię przez życie i dzięki Niej zostałeś papieżem. Jednak dzięki własnym doświadczeniom mogę się domyślać, że przede wszystkim Ciebie samego kosztowało to wiele wysiłku.

Zaufanie Bogu jest proste, ale jednocześnie niezwykle trudne. Jakże ciężko jest przekroczyć tę barierę, którą stawiamy sobie sami… Dziś myślę, że chciałabym mieć tyle wiary co Ty. Jak miło jest uświadomić sobie, że Bóg nas kocha, czuwa nad nami, pragnie naszego szczęścia. Jak cudownie jest wierzyć w to, że mamy troskliwą Matkę, która nieustannie się za nas modli. Natknęłam się kiedyś na takie słowa: „Gdybyście wiedzieli, jak bardzo kocha was Maryja, popłakalibyście się ze szczęścia”. Daje do myślenia, prawda? Ty o tym wiesz lepiej niż ja. Jeszcze raz powtórzę, że Cię podziwiam.

            Jesteś patronem mojej szkoły. Znałeś, rozumiałeś młodzież. Kochałeś ją. Do naszego gimnazjum uczęszcza wielu uczniów. Każdy z osobna to borykająca się z własnymi problemami duszyczka. Jakże spora część z nich czuje się zagubiona. Mimo, że udają pewnych siebie, szukają rozpaczliwie swej drogi. Przejawia się to na różne sposoby. Każdy nastolatek jest inny. Jednak wszystkich coś łączy:  pragniemy być szczęśliwi. Tylko nie każdy wie, że prawdziwe szczęście daje Bóg. A może nawet wie, ale w to nie wierzy.

            Jest taka jedna dziewczyna. Ubiera się na czarno. Farbuje włosy, nosi kolczyki w przeróżnych miejscach. Reszty możesz się domyślić. Otwarcie mówi, że nie wierzy. Jedni powiedzą: „trudne dziecko”, drudzy, że  „wyraża siebie, nic w tym złego”. Jeszcze inni: „dziwna”. Ale jaka jest naprawdę? Co jest tego wszystkiego przyczyną? Nie mnie to oceniać.

Jest też inna dziewczyna. Długie włosy, zrobione paznokcie, pomalowane usta, modne buty, drogi telefon, mnóstwo „lajków” na Facebooku… Wydaje się być wyluzowana, atrakcyjna, nieprzejmująca się niczym. Wiesz, o kogo chodzi. Niby wszystko jest w porządku, ale czy ona naprawdę tak czuje?

             Jest również pewien chłopak. Impertynencki. Wulgarny. Łobuz. Chuligan. Dokucza. Dlaczego się tak zachowuje?

           Jeszcze inna dziewczyna. Płacze, gdy nie dostanie szóstki. Wpada w  panikę przed klasówkami. Jest po prostu dziecinna, czy może nie chodzi tu o jej własne ambicje?

             Znam chłopca, który popadł w nałogi, podobno przez „złe towarzystwo”. Dlaczego więc to „złe towarzystwo” jest dla niego tak ważne? Dlaczego się w nim znalazł?

             Jest jeszcze czterysta sześćdziesiąt dziewięć duszyczek w mojej szkole. Każda z nich ma swój mniejszy lub większy dramat. Kogoś bije ojciec, ktoś ma chorego brata, z innego wyśmiewają się koledzy, ktoś pochodzi z biednej rodziny, czyiś rodzice się rozwodzą, ktoś całe życie zmuszony jest poruszać się na wózku inwalidzkim, jednego zdradziła przyjaciółka, inny nienawidzi swojego wyglądu, komuś świat się zawalił… Jakże ważne jest w tym trudnym czasie odpowiednie ukierunkowanie… Tym bardziej, że zaczynamy podejmować poważne decyzje, które mogą mieć ogromny wpływ na naszą przyszłość.

             Dziękuję Ci, że dałeś wspaniały przykład wielu pokoleniom. Kiedy patrzę na Ciebie, jest mi dużo łatwiej. Twoja postawa napełnia mnie nadzieją. Jesteś dowodem na to, że życie może być piękne, jeśli będziemy o nie dbać. Pokazałeś, że warto być otwartym i miłosiernym wobec bliźniego w każdej sytuacji. Przypominasz, co jest tak naprawdę ważne podczas naszej ziemskiej wędrówki. Dzięki Tobie wierzę, że życie z Jezusem jest jak cudowna przygoda.

 Proszę Cię, abyś wstawiał się za moimi kolegami ze szkoły. Spraw, abyśmy zamiast tonąć w kompleksach, tonęli w Miłości Bożej. Módl się, abyśmy wyrośli na mądrych ludzi i znaleźli prawdziwe szczęście w Jezusie. Naucz nas całkowicie zawierzyć Maryi, aby prowadziła nas w życiu tak, jak Ciebie. Proszę, pomóż nam uświadomić sobie, że jesteśmy ukochanymi Dziećmi Boga.

 Święty Janie Pawle II, módl się za nami!

Amelka

 

 2. Dominik Pełszyński

Białystok, 23.03.2017 r.

 

Kochany Święty Janie Pawle II !

 

Na wstępie chciałbym Cię serdecznie pozdrowić. Mam nadzieję, że jesteś szczęśliwy, dotarłszy do kresu swojej podróży i cieszysz się bliskością Ojca naszego Niebieskiego. Jestem szczęśliwym człowiekiem i chciałbym się swoją radością z Tobą podzielić. Otóż uczę się w gimnazjum, w którym chciałem się uczyć, a jej patronem jesteś Ty, Ojcze Święty.

Zespół Szkół Integracyjnych nr 1 w Białymstoku wybrał za patrona właśnie Ciebie. To nie tylko zaszczyt dla mnie jako ucznia, ale też radość dla mojego serca. Mam wrażenie, że postępowaniem uczniów, nauczycieli i naszych rodziców kierują Twoje słowa, Ojcze, Twoje nauki, a Ty sam dopomagasz nam w naszych codziennych zmaganiach z trudnościami losu. Za to Ci dziękuję i proszę, bądź zawsze z nami i nas nie opuszczaj.

Ty, Ojcze, pewnie wiesz, jak wygląda nasza szkoła (przecież patrzysz z „okna Ojca” i wszystko widzisz). Chcę jednak podzielić się z Tobą moimi spostrzeżeniami po pół roku nauki i ciężkiej pracy. Bo pracować trzeba było, żeby móc się tu uczyć. A teraz również trzeba ciężko pracować, jeżeli się chce coś w życiu osiągnąć (i mieć trochę satysfakcji z dobrych ocen). Fajne jest to, że nauczyciele nas motywują i to tak pozytywnie, a nie krzykiem. Oj, jak trzeba „oberwać po uszach”, to się „oberwie”, ale na pewno nie za darmo. Na pochwałę nie musimy zbyt ciężko pracować, ale już na uwagę to trzeba się postarać. Jest to miłe i sprawiedliwe. Tym, co mnie zaskoczyło, jest fakt, że jestem traktowany jak niemal dorosły, że moje zdanie się liczy. Że nikt nikogo „nie gnębi”, że każdy może być sobą i jest za to szanowany. Ojcze, nie w każdej szkole tak jest. Ale Ty przecież to wszystko wiesz, patronujesz nam od dawna. Dziękuję Ci za Twoje błogosławieństwo i proszę, dopomóż wszystkim dorosłym, aby nadal tworzyli tę szkołę taką, jaką jest.

Pisząc ten list chciałem, żebyś wiedział, że jestem Bogu wdzięczny za to, co mam. Za rodzinę, kolegów, szkołę, nauczycieli i za Ciebie ... Moją jedyną prośbą jest, żebyś nas nie opuszczał i czasami dopomógł tym, którzy mają gorzej. Przekaż to Panu, jesteś tam blisko Niego …

Mam nadzieję Cię spotkać i porozmawiać. Ale jeszcze nie teraz, nie teraz... Na razie muszę trochę popracować, by wypełnić wolę Boga. Pozdrawiam.

Dominik Pełszyński

 

3. Gabrysia

 Białystok, 20.03.2017

Drogi Janie Pawle !!!

 

             Piszę do Ciebie w pewnej sprawie, ważnej dla mnie niesamowicie. Jesteś obwołany świętym i dzięki Tobie zrozumiałam, czym jest miłosierdzie. To dzięki Tobie nauczyłam się dzielić nim z drugim człowiekiem.

            Będąc małym brzdącem, ledwo odstającym od ziemi, usłyszałam od mamy o zamachu na Twoje życie. Płakałam, bo ktoś Cię skrzywdził – i to bardzo. Tak wielkiego i szlachetnego człowieka – Papieża. Nie mogłam tego zrozumieć. Moja mała główka nie mogła sobie wyobrazić, co wtedy czułeś i myślałeś. Jako mała dziewczynka odgrażałam się, że jeśli kiedyś spotkam tego zamachowca, to na niego nakrzyczę. Śmieszne, prawda? Dopiero kilka lat później zrozumiałam, czegoś, Janie Pawle II, dokonał. Odwiedziłeś  w więzieniu osobę, która pragnęła Twojej śmierci. Wyspowiadałeś tego, który chciał Cię zabić.

Zrozumiałam Twój czyn. To jest MIŁOSIERDZIE. Wybaczyłeś temu, który chciał Cię skrzywdzić. Za zło, które wyrządził, nagrodziłeś go dobrem. Nauczyłeś mnie, Ojcze Święty, że należy „kochać bliźniego jak siebie samego”. Zrozumiałam tę lekcję, którą pokazałeś całemu światu i zapewne nie tylko ja, ale i wielu innych ludzi jest pod głębokim wrażeniem Twojej nauki.

Sądzę, że nie ma już takiego człowieka na świecie, jakim byłeś Ty, Janie Pawle II. Nie każdy jest w stanie tak przebaczyć.

            Na co dzień trudno jest stosować się do zasad miłowania każdego bliźniego, szczególnie w latach wszechobecnej nienawiści. Każdego dnia przypominam to wydarzenie, o którym piszę, starając się miłować każdego i okazywać miłosierdzie. Dziękuję Ci za to, Ojcze Święty.

            Chciałabym Cię też o coś poprosić. Jesteś Wielkim Orędownikiem ludzkich pragnień i wiele łask już za Twoim pośrednictwem ludzie na ziemi otrzymali. Proszę Cię, byś wstawił się u Pana Jezusa w mojej sprawie, a konkretnie pomógł we właściwym wyborze drogi życiowej. Wyproś dla mnie łaskę rozeznania i właściwego podejmowania decyzji. Teraz bardzo trudno jest zapewnić sobie dobrą przyszłość w kraju, w którym żyję.

Proszę Cię też, byś wyprosił łaskę zdrowia całej mojej rodzinie, abyśmy mogli wspólnie, długo i szczęśliwie przeżywać chwile oraz cieszyć się spędzonym czasem.

Jeszcze raz dziękuję Ci, Janie Pawle II za to, co zostawiłeś po sobie nam, ludziom żyjącym na ziemi. Dziękuję, że nawet gdy Ciebie nie ma wśród nas, to nadal orędujesz w sprawach ludzkich i pomagasz tak, jakbyś żył razem z nami. Oczywiście jesteś w niebie (w to nie wątpię), ale pamięć o Tobie jest tak żywa, że mam wrażenie, że cały czas jesteś tutaj, obok. Dziękuję Ci, że mogę na Ciebie cały czas liczyć.

 

Na zawsze oddana

Gabrysia